Kategorie
bez kategorii

Tatusiu! Ona przyszła do naszej doliny!

Jest taka scena w historii światowego kina, która zapadła w pamięć niejednego widza, pozostając z nim do końca życia… Buka przychodzi w nocy pod dom Muminków.

I tak po ludzku patrząc to w domku Muminków jest cała banda, mają wałek do ciasta, strzelbę, chyba jakiś kij od szczotki, Włóczykij i Tatuś Muminka niejedno w życiu widzieli, a jednak… Buka budzi strach (u Ryjka nawet przerażenie) i ogólną niechęć. Zgodnie wołają „Idź stąd! Niszczysz kwiatki Mamusi! Nie chcemy Cię tu! Nie strasz naszych dzieci”

A gdyby tak Bukę zamienić na dostępność? Dobra, wiem, brzmi karkołomnie ale gdyby…

Gdzieś tam każdy, albo prawie każdy kto siedzi w Internetach słyszał o niej. Najczęściej legendy  o zniszczeniach w projektach i harmonogramach jakie za sobą niesie. Czasem też opowieści, że razem z nią idą dziwni ludzie – wyznawcy dostępności – albo i Ci no… z niepełnosprawnościami.

Graficy i UI Designerzy drżą na samą myśl, że może przyjść, a wtedy na bank zburzy tak mozolnie wypracowane przez nich proporcje, układy, kolory i formy. I jeszcze będzie chrzanić, że ona nie przyszła ograniczać ich kreatywności! Gadanie…  „Odejdź, niszczysz kwiatki Mamusi!!”

UXowcy pokiwają głową mówiąc coś o „dość ciekawym, choć niszowym użytkowniku”. Ale na litość boską, nie da się ogarnąć i wymagań klienta i trendów i różnych przeglądarek i 10 000 różnych mobile’i i jeszcze takiej i to w tydzień jaki mamy do dyspozycji w całym projekcie.

Developerów „mrozi jak kwiatki Mamusi” już sama myśl, że ktoś przyjdzie i będzie grzebał w kodzie, który, co ważne, DZIAŁA i jest zgodny ze specyfikacją klienta. No więc sorry Batory, o czym my mówimy. Trzeba by coś czytać, szukać i tracić cenny czas gdy ciśnie nas 15 innych naprawdę ważnych tematów

Project manager. No cóż, przecież wszystkie harmonogramy i budżet się rozjadą, jak teraz każdy będzie chciał dodatkowe godziny na testy, poprawki, itp. Dobra, może uda się wcisnąć jeszcze jakiś chociaż element dostępności np. napisy w filmie, ale więcej nie ma gdzie. Poza tym nie mogę tak chodzić do klientów z „Buką”, bo nikt nie lubi się bać, i nikt nie zapłaci dodatkowo za jej obecność w projekcie.

I teraz uwaga… specjalista ds. dostępności boi się dostępności. No bo bez zgodności z WCAG  to co to za dostępność? A tylko niespełna 7% projektów kończy się taką zgodnością na poziomie powyżej 80%. Toć to ani się tym nie pochwalisz na konferencji czy na LindkedInie, wnerwisz i spalisz klienta brakiem efektów, a jeszcze zjedzą Cię inni dostępnościowcy jak wyjdą jakieś rozjazdy ze standardami.

No to może lepiej żeby ona nie przychodziła do naszej doliny…?

A gdyby tak…

Cześć Buka! Nie będę krył, że trochę nas przerażasz, bo widzimy Cię po raz pierwszy, a cośmy się nasłuchali na Twój temat to pewnie się domyślasz. I wiesz co? Boimy się, że nam rozwalisz to co tu mamy. Ale chcemy spróbować. Dziś pogadamy na werandzie, ale jutro może już wpuścimy Cię do korytarza, a pojutrze wypijemy kawę w salonie. W mordę! Buka! W sumie przecież jakbyśmy się dogadali, to będziemy pierwsi co się Buki nie boją!  

PS.

  1. Jakby co mogę gadać o dostępności na werandzie, w korytarzy i przy kawie.
  2. Te 7% projektów z efektem „powyżej 80% zgodności z WCAG 2.0 AA” wyszło w moim badaniu „Kto zajmuje się dostępnością cyfrową w Polsce – 2019”. Już wkrótce pokaże całość wyników.  
  3. Dziękuję Z. M. i B., z którymi mogę bezkarnie oglądać Muminki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *