Kategorie
dostępność nieco inaczej organizacja pracy

Remont 115-letniej chaty a dostępność

Pierwsze dni października spędziłem niedaleko Garwolina. Pracowałem przy renowacji 115-letniej drewnianej chałupy – pięknego przykładu tradycyjnej architektury południowo-wschodniego Mazowsza. Teoretycznie odciąłem się na ponad 10 dni od tematu dostępności i inclusive design, ale o ile „człowiek może wyjść z dostępności, to dostępność z człowieka już nie” 😊. I stąd poniższy zapis kilku myśli, które wiążą renowacje starych domów z dostępnością.

Zniszczona podwalina i dolna część ścian przed rozpoczęciem prac renowacyjnych.
Tak chałupa wyglądała przed rozpoczęciem prac.

Naprawa podstaw jest możliwa ale wymaga wielkiego nakładu sił

Podwalina to pierwsza belka drewniana leżąca na fundamencie – niby już nie fundament, ale element kluczowy dla spięcia na dole całej chałupy. Najlepiej wykonać ją z jakiegoś porządnego materiału np. dębu, który wpływ wody ma głęboko w poważaniu. Co jednak zrobić jak podwalina jest do wymiany? Płakać? U nas było planowanie, zakup dobrego materiału, zebranie trzech doświadczonych ludzi i dziesięciu silnych ludzi, pożyczenie wszelkich możliwych lewarów z okolicy i wielka akcja. Udało się! Kosztowało to jednak masę przygotowań, sporo nerwów, a czasem było niebezpiecznie i na styku katastrofy.

Podobnie bywa w dostępności. Fundament – wybrana technologia – wciąż dobry, ale projekt się chwieje, bo jego „podwalina”, np. pod postacią kodu, nadaje się tylko do wymiany. Warto od początku inwestować w solidne standardy sieciowe, niż później głowić się jak to wszystko targnąć i podmieniać, bez rozjechania się wszystkich danych, baz, design systemów itp.

Zajrzyj w głąb

Spuszczel pospolity to taki skubaniec co potrafi zeżreć naprawdę kawał chałupy. Widzisz kilka dziur na powierzchni bala, nie słychać, żeby robal jakiś chrobotał w środku, ale jak bierzesz dłuto i wdzierasz się w głąb, okazuje się, że jest naprawdę grubo. Zostaje wybranie zjedzonego fragmentu i wymalowanie jakimś robalo-mordem, a jak jeszcze wokół masz próchno to i bez utwardzania żywicą się nie obejdzie. Dopiero po tym możesz wstawić nową, drewnianą „łatę”, też wcześniej zabezpieczoną przed nieproszonymi gośćmi.

I znów skojarzenie z dostępnością – niby można się nie babrać i tylko wszystko po wierzchu odpicować i pomalować. Na pierwszy rzut oka będzie efekt „Wow”, tyle że „robal” w środku nadal wcina Twoją usługę czy rozwiązanie. Poza tym jeden „dostępnościowe spuszczel” – jakiś wydawałoby się niewielki stosunkowo błąd – ale powtarzany wielokrotnie, przez długi czas lub w kontekście wielu treści, może zrobić naprawdę duże spustoszenie.

W kupie siła

Praktycznie większość prac, jakie muszą być wykonane przy zabezpieczaniu ratowanej chaty, wymaga współpracy z innymi osobami. Przy wymianie podwaliny kilka osób targa ten bal, a kilka dba o równą pracę lewarów podnoszących dom. Nawet gdy wkręcasz mocne listy spinające bale to jedna osoba działa wkrętarką, ale druga od środka musi wyprzeć dokręcany element. Czasem jest coś co teoretycznie możesz zrobić sam, ale bezpieczniej będzie jak ktoś przytrzyma Ci drabinę, na której stoisz. I teoretycznie możesz być takim harpaganem jak Nik Rijavec, który sam stawia swój dom z wielkich bali, ale przy naprawie czegoś zależy nam jednak na czasie – musimy zdążyć zanim wszystko runie.

Jak siadasz do ratowania czy wdrażania dostępności w Twoim rozwiązaniu czy usłudze, to też potrzebujesz zespołu. Robotę trzeba po prostu podzielić tak, żeby każdy zajmował się tym obszarem, w którym jest dobry. O różnych modelach podziału roboty przy takim wdrożeniu pisałem z 3. numerze UX Magazynu – polecam! Do tego ważna jest współpraca i skoordynowanie działań – ale tym zajmie się już cieśla 😉.

Weź dobrego cieślę

Bez Mateusza cała robota przy chacie nie udałaby się (Mateusz z kolei na początku roboty ściągnął jeszcze lepszych asów niż on sam, którzy kilkadziesiąt lat temu budowali takie chaty). To on znał sposób zacinania węgłów z ukrytym czopem, wiedział jak i co pomieszać żeby wyszły nam odpowiednie nasycenia wszelkich chemikaliów, ale też potrafił zorganizować pracę i przyporządkować zadania do konkretnych osób. I to według mnie jest kluczowe. Także w dostępności.

Nie tyle chodzi mi tu o eksperta ds. dostępności, co o porządnego product ownera z dostępnością i inclusive design w sercu i głowie. Miałem okazję pracować z takimi osobami – choćby z Agnieszką Borową-Malinowską w Kancelarii Premiera czy z Bartkiem Bobrowskim w Play – i niesamowicie podnosiło to komfort pracy, a jednocześnie dawało poczucie bezpieczeństwa w projekcie.

Uważaj, to zaraża!

Nie było dnia, żeby ktoś nie zatrzymał się przy chacie, którą remontowaliśmy i nie zagadał albo chociaż popatrzył z zaciekawieniem. Najczęściej były to uwagi z tych pożyteczno-przyjemnych: „moja babcia to ultramaryny dawała do wapna, jak chałupę malowali” czy „O, mam taką samą chatę! Może też jeszcze coś z niej będzie.”. Były też takie bardziej sceptyczne jak „tu to buldożera trzeba i rozwalić to”, albo insynuujące nam brak profesjonalizmu „ale do takiej chaty okna plastykowe?” (były drewniane, ale pięknie bialutko wymalowane i chyba kierowca nie dojrzał ich faktycznie faktury ze swego SUVa 😉). A! No i do naszej brygady dołączył w pewnym momencie Michał, który przyszedł niby popatrzeć co i jak, ale tak się zaangażował, że nawet na obiad nie wracał do domu.

Z dostępnością bywa podobnie. Zuzanna Raszkowska wspominała w ostatnimi mini wywiadzie, że cieszą ją błyski w oku ludzi, z którymi rozmawia o dostępności. Mówiła też, że ludzie wracają do niej, żeby opowiadać o dobrych przykładach wdrożenia dostępności na jakie natrafili. I o to właśnie mi tu chodzi.

Na koniec

Ode mnie jeszcze tylko jedno – przy renowacji tej chałupy poznałem super ludzi! Pracując w dostępności i inclusive design też 🙂 .

Jeśli nie przemawiają do Ciebie analogie, które mi zakołatały w głowie, to może przekonają Cię pomysły bardziej ciasteczkowe od Cordelii McGee-Tubb? Polecam bardzo jej „Baking Accessibility In”.

A może po prostu znajdziesz swój pomysł – trzymam kciuki.

Skoro udało Ci się doczytać lub przewinąć do końca, to w nagrodę stan chałupy na koniec naszych prac w tym roku.

Chałupa po zakończeniu prac w tym roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *